Translate

....


.

.

.

.

.

niedziela, 9 sierpnia 2015

POWRÓT DO KOSZMARU......................................CZĘŚĆ 4

Cd..............................................Przepraszam was że trochę mnie nie było ,ale wiadomo trzeba czasem odpocząć.Więc tak jak pisałam po konfrontacji nie wiele się zmieniło ,raz widziałam że czyścili salę bo mieli chyba inspekcje od góry z powodu jakiejś bakterii.A potem znów było tak samo. Pielęgniarki chyba dostały opier... bo jak weszłam na oddział i jedna z nich mnie zobaczyła wpadła do ich pokoju i powiedziała" ty Kaszakowa jest " a druga na to "teraz patrz jak się załatwia takie sprawy odechce się jej wszystkiego" śmiać mi się  chciało z nich bo doskonale było je słychać i to nie pierwszy raz gadały coś na mnie,no wiec wyszły do mnie i z takimi słowami mnie przywitano wręcz podniesionym ostro tonem cytuje "masz piżamę ,masz wodę ?" a ja na to" tak mam ,a jedno pytanie od kiedy to ja z Panią na ty jestem ?A wracając do pytania to tak interesujecie się pacjentem ze ciężko zajrzeć do szafki ?pokazać mam wam gdzie piżamy są zawsze jak wychodzę to mowie gdzie co jest żeby przekazały panie drugiej zmianie,wy sobie jakieś jaja ze mnie robicie. Prośże zapraszam do jego sali pokaże gdzie co on ma i przy okazji sprawdzę ile zużyliście środków do mycia bo mogę się założyć ze dziś nie był myty ." I na tym się skończyło.Pani spuściła z tonu oznajmiła tylko że syn dopiero myty będzie,że zaraz przyjdzie. Cóż nie dotarła,syna ja myłam ,za to przyszła pani dr która powiadomiłam o tym incydencie i pokazałam -"piżamy są?" Są  ,kosmetyki ma? Ma."Więc pani w czym problem ,czyżby dotknęło je to ze naskarżyłam o tamtym incydencie?"Porozmawiam z nimi i na tym rozmowa się skończyła. Skąd wiem że nie przekazywali sobie informacji jak kończyły dyżur?Otóż jak pisałam w poprzednich postach ,panie pielęgniarki czasem nie zdawały sobie sprawy czy jestem lub kiedy byłam ,gdyż rano dzwoniłam co dzień i przed wyjazdem pytałam jak z nim i co zamierzają.Wiec pewnie myślano że nie przydaje,wiem ze miały mnie dość, bo  dzwoniłam nawet po powrocie do domu.Był taki dzień kiedy syn dostał ataku padaczki i trzasł się cała noc ,dosłownie latał na łóżku byłam przy nim do rana,przyszła pielęgniarka i powiedziałam czy poprosi lekarza bo on cały lata po łóżku a wydaje mi się ze tak nie powinno być.Lekarz stwierdził  że poda  mu coś.Rano wyszłam na pic się kawy,na parter wychodziłam krotko przed ich zmiana  .Jak wróciłam była już zmiana pielęgniarek,zatrzymałam ja i zapytałam czy wszystko w porządku chodziło mi o to czy nic się  nie wydarzyło przez te parę minut ,bo u niego wszystko mogło się zmienić w każdej minucie-odp -"Nie ,nie przespał cała noc wszystko było ok" -opadły mi  ręce jak skoro ja byłam przy nim cała noc i on miał atak padaczki, zgłaszałam to w nocy kilka razy ale tylko raz mu coś podano.Stad wiem że nie przekazywali sobie informacji ,często zapominano o nim,a co gorsza zwlekano z leczeniem .Chciałam go wziąć na własne żądanie ale wtedy nie dali by mi nawet leków do domu ,postanowiłam działać, jeszcze szybciej.  Zaczął się wyścig z czasem. Cały czas byłam pod presja .Czas ,czas muszę zdążyć i  dotrzymać obietnicy.  Spotkałam się z właścicielem mieszkania i poprosiłam o przedłożenie umowy najmu o miesiąc odpowiedziałam mu jaka krzywdę mu robią .Zgodził się .Teraz brakowało już tylko poświadczenia innego lekarza i jego świeżego spojrzenia na sprawę, np z Warszawy o wydanie mi syna do domu.Nie myślałam wtedy czy dam rade ,  jak ja potem go przewiozę na tamto mieszkanie ,jak ogarnę przeprowadzkę ,do tego jeszcze jak zdążyć z remontem ciągle czegoś brakowało ale ważne było żeby go zabrać do domu, spełnić dana mu obietnice.Dlatego tez zadzwoniłam do Warszawy i błagałam tamta kobiet żeby opowiedziała historie mojego syna pani profesor ,oddzwoniła i umówiła nas na spotkanie w miarę szybko był termin.Teraz musiałam jeszcze zdążyć zrobić ksero dokumentów i powiadomić ich ze syn będzie konsultatywny przez innego lekarza.I tu się zaczęły schody,stres mnie wykańczał ,moje życie biegło odrobinę za szybko ,czasem ciężko było złapać oddech  a czasu było coraz mniej ..........CDN.........................

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz